winietax

Kosmos! Olek Doba przepłynął Atlantyk po raz drugi

Ilość wyświetleń: 4097 - Dodano: piątek, 18 kwietnia 2014 15:08

Kosmos! Olek Doba przepłynął Atlantyk po raz drugi
Wczoraj (17 kwietnia), na kilkadziesiąt minut przed północą, laureat Super Kolosa 2011 wylądował w Port Canaveral na Florydzie, tuż obok słynnego Centrum Kosmicznego im. Johna F. Kennedy’ego. W ten sposób dobiegła końca największa samotna wyprawa kajakowa w historii

>> Sylwetka Aleksandra Doby: czytaj TUTAJ

Doba wyruszył w nią 5 października 2013 roku z Lizbony, kierując się na Florydę. Jego celem było samotne przepłynięcie kajakiem Atlantyku. Już po raz drugi. Wcześniej dokonał tej sztuki (na przełomie lat 2010/2011), trawersując ocean w jego najwęższym miejscu - przepłynął z Dakaru do Brazylii (jako pierwszy człowiek samotnie pokonał Atlantyk kajakiem na trasie z kontynentu na kontynent).


Było mu mało, więc postanowił poszerzyć ocean.


Druga transatlantycka podróż Doby przebiegała pod znakiem trudności, przeciwnych wiatrów i ogromnego pecha. Dzięki niespotykanej wytrwałości i niezłomności Dobie udało się ją jednak doprowadzić do końca.


Po 141 dniach, 19 godzinach i 55 minutach spędzonych na oceanie, wielu tygodniach zmagań z przeciwnymi wiatrami, ciągle odpychającymi go od celu, a wreszcie – na skutek awarii steru, 24 lutego 2014 roku wylądował na Bermudach. Nie planował tego, ale bynajmniej nie zamierzał się poddawać i kończyć rejsu.


25 marca, po miesiącu spędzonym na Bermudach i dokonaniu niezbędnych napraw, wrócił na trasę. Jego kajak został zwodowany z żaglowca „Spirit of Bermuda” dokładnie w tym miejscu, w którym Polak znajdował się 10 stycznia - zanim przeciwne wiatry zaczęły mu bronić dostępu do Ameryki.


Wydawało się, że wszystko zmierza w dobrym kierunku, i właśnie wtedy realizacja celu zawisła na włosku. Tuż po tym, jak „Olo” (kajak Doby) znalazł się na wodzie, transportujący go statek, uniesiony silną falą, niespodziewanie uderzył w niego, niszcząc gwarantujący niezatapialność pałąk oraz światło nawigacyjne i reflektor radarowy.


Nie wyglądało to dobrze, ale Doba zaryzykował. Prognozy były dobre, a do celu pozostawało tak niewiele.
Bagatela: tysiąc mil morskich.
Na ich pokonanie Olo potrzebował 23 dni.

Teraz, już „na lekko”, powiosłuje jeszcze wzdłuż wybrzeża Florydy do New Smyrna Beach. Dokładnie tam, gdzie planował dotrzeć.

Brak słów. Po prostu: Super Kolos!


Olek, gratulujemy!



POLECAMY:

>> Aleksander Doba jest jednym z bohaterów wydanej w marcu książki Piotra Tomzy "Pokolenie Kolosów". Zobacz TUTAJ