DSC 9837m1

Ruszają Kolosy! Czego nie przegapić w piątek?

Ilość wyświetleń: 7283 - Dodano: piątek, 07 marca 2014 08:16

Ruszają Kolosy! Czego nie przegapić w piątek?

To już dziś, lada moment, za niespełna dwie godziny w Gdyni rozpoczną się 16. Ogólnopolskie Spotkania Podróżników, Żeglarzy i Alpinistów. Warunki są idealne: jest słońce, czuć wiosnę, w sam raz, żeby naładować się energią na cały rok. Zapraszamy do hali Gdynia Arena od godz. 10.15.

Pełny program tegorocznych Kolosów jest dostępny tutaj >> DUŻA SALA | MAŁA SALA, jego wydrukowaną wersję znajdziecie na miejscu, w hali Gdynia Arena, a my przypominamy jeszcze, co wydarzy się dzisiaj.

            

      

DUŻA SALA, DZIEŃ FOTOPLASTYKONU, PODRÓŻY I WYCZYNU
Piątek, 7 marca 2014 r.

       

10.15 – 13.00 BLOK I

        

10.15 – 10.20
Otwarcie 16. Ogólnopolskich Spotkań Podróżników, Żeglarzy i Alpinistów

        
Aleksandra Dudij, Kryspin Pluta
Za pomocną dłoń. Szkoła pod żaglami

W tej szkole, jak w każdej innej, są oceny, prace domowe oraz klasówki. Za oknami nie ma jednak drzew i boiska – jest ocean. A uczniowie od czasu do czasu wybiegają z klasy i nikt nie ma o to do nich pretensji. Po prostu, przy większej fali każdy musi oddać hołd Neptunowi - w postaci drugiego śniadania. Założona 30 lat temu przez kpt. Krzysztofa Baranowskiego (Super Kolos 2007) „Szkoła pod żaglami” niezmiennie realizuje tę samą ideę: w kilkumiesięczny rejs oceaniczny płynie grupa piętnastolatków, którzy w czasie roku szkolnego odbyli wolontariat. Za „pomocną dłoń” czeka na nich miejsce na żaglowcu „Pogoria” i przygoda życia. Podczas podróży uczniowie wspólnie mieszkają, pracują, uczą się i bawią, zawiązując wyjątkowo szczere przyjaźnie. O swoich doświadczeniach z udziału w tym wyjątkowym przedsięwzięciu opowiedzą uczennica Aleksandra Dudij i nauczyciel Kryspin Pluta.

          
Damian Wolf Wagabunda
181. Samotnie przez Amerykę Południową

Bezpretensjonalny dokument młodego podróżnika o półrocznej samotnej wyprawie przez Amerykę Południową. Od Ziemi Ognistej po Karaiby - przez Chile, Argentynę, Boliwię, Peru, Ekwador, Kolumbię i Wenezuelę. Film o samotności, zmaganiach z przeciwnościami losu, przemyśleniach nad sensem życia, obcowaniu z piękną naturą, życzliwych ludziach, szczęściu, smutku oraz wolności. A także o nauce bycia tylko z samym sobą i z Bogiem. Wędrówka zarazem przez nieznany kontynent i w głąb siebie, przede wszystkim zaś pochwała „czystego życia” – z dnia na dzień, bez szczegółowego planu, co będzie jutro, za to z mocnym przekonaniem, że każdą daną nam chwilę należy przeżyć naprawdę w pełni.

           
Ewa Popiel, Piotr Bejrowski, Łukasz Kalociński
Kaszëbë - Sybir 2013. Śladami pomorskich zesłańców

Ewa Popiel, Piotr Bejrowski, Grzegorz König oraz Łukasz Kalociński, czyli czworo młodych ludzi z Trójmiasta, tworzących Kaszëbë Team, latem 2013 roku przebyli blisko 15 tys. kilometrów śladami sowieckich deportacji z Pomorza z 1945 r., upamiętniając w ten sposób ofiary stalinowskich zbrodni i przymusowych przesiedleń. W pierwszej części wyprawy przejechali z Węgier do Uzbekistanu, by potem przez Kazachstan ruszyć na Syberię. Tam dotarli do miejsc, które dla pomorskich przesiedleńców okazały się stacjami końcowymi transportów wiozących ich na wschód. Następnie, po przekroczeniu Uralu, przez Baszkirię i Tatarstan udali się do Moskwy. Na zakończenie podróży historycznym szlakiem odwiedzili zaś Polski Cmentarz Wojenny w Katyniu.

        
Waldemar Rogowski
Wisła od źródeł do ujścia, czyli niewidomi na tandemach

Przedsięwzięcie, którego inicjatorem był Waldemar Rogowski, to wydarzenie bez precedensu. Po raz pierwszy bowiem wspólną wyprawę dla osób niewidomych oraz widzących zorganizował niewidomy. Jej uczestnicy (łącznie 22 osoby) przejechali na dwuosobowych rowerach wzdłuż Wisły od źródeł rzeki na Baraniej Górze, aż do jej ujścia w Gdańsku. Po drodze zaliczyli dziesięć „gum”, raz zerwał im się łańcuch, a raz złamała sztyca siodełka. Wbrew pozorom jednak wcale się nie oszczędzali: maksymalna odnotowana na trasie prędkość zjazdowa wyniosła 65 km/h. Rowerzystom jechało się tak dobrze, że postanowili nie poprzestawać na jednym razie – owocem wyprawy jest projekt „Niewidomi na Tandemach”, którego koncepcja powstała właśnie podczas podróży z Beskidów nad Bałtyk. Pomysł jest prosty i polega na ułatwieniu niewidomym znalezienia partnerów do kierowania tandemami. Obecnie uczestniczy w nim już ok. 500 osób – 150 niewidomych i 350 wolontariuszy.

      
Krzysztof Paul, Jan Faściszewski
Morze Białe. Karelskim brzegiem

Prawie dwutygodniowa wędrówka po zamarzniętej powierzchni Morza Białego. Wymagająca trasa w trudnych warunkach lodowych i forsowny marsz na dystansie ponad 300 kilometrów z pierwszego miejsca, w którym podróżnicy natrafili na stały lód, do stacji kolejowej Kuzema w Karelii. Ciągnąc wyładowane pulki Paul i Faściszewski przemieszczali się z prędkością ok. 3,5 km/h, a na najtrudniejszych odcinkach, gdy musieli pokonywać nagromadzenia płyt lodowych, ich tempo spadało do 1 km/h. Spali w rybackich izbach, zmagali się z silnymi, południowo-wschodnimi wiatrami i podziwiali surowe piękno dalekiej Północy (akurat pod względem przejrzystości powietrza pogoda im dopisywała).

         

13.00 – 13.20 PRZERWA

      

13.20 – 16.45 BLOK II

     

Przemysław Skokowski
Pocztówki z Europy

Najpierw poprosił mieszkańców Europy o przysłanie mu widokówek z krótką wiadomością dla dzieci z całego świata. Otrzymał ich aż 790. Następnie zabrał je ze sobą i ruszył w podróż. Dotarł do sierocińców w Moskwie, Biszkeku i w Laosie oraz do obozu uchodźców z Birmy. Wszędzie tam zorganizował spotkania z dziećmi i wspólnie z nimi odpisywał na kartki, pomagając najmłodszym w nawiązaniu korespondencyjnych, międzykulturowych przyjaźni. Zarażony dziecięcym entuzjazmem, sam też przy tym świetnie się bawił. W stolicy Kazachstanu, Astanie, po raz pierwszy skoczył na bungee, do Kirgistanu wjechał 12-metrową limuzyną, w Chinach przyglądał się z bliska terakotowej armii, jadł kurze łapki, sypiał raz pod mostem, raz w czterogwiazdkowym hotelu, a w Laosie wdał się w awanturę. I tylko raz w ciągu 100 dni podróży zapłacił za transport.

      
Daniel Wasyliszyn, Anna Kaczmarek
Spacerówką dookoła świata

Trwająca niemal dokładnie rok podróż z dwójką dzieci (w chwili startu Jurek miał 7 miesięcy, a Ada 3 lata) po dość nietypowej jak na wokółziemskie wojaże trasie. Najpierw dwa miesiące na Nowej Zelandii (po tygodniu przyzwyczajania się do zmiany czasu), potem próba przejechania Australii z Sydney do Perth (oni daliby radę, ale samochód zakończył żywot na środku pustyni), następnie Indonezja, Singapur, Malezja, Tajlandia, a dalej – uwaga! – 52-godzinny lot z Bangkoku do Buenos Aires. W Ameryce Południowej Ada, Jurek i spółka zwiedzili Argentynę, Boliwię, Peru, Ekwador i Kolumbię, podróżowali przez Andy na wysokościach powyżej 4000 m, by w końcu z Bogoty wrócić do Europy. Nie było łatwo, ale było warto.

      
Witold Palak, Adrian Palak
Motocyklem przez Himalaje

Ojciec i syn razem na jednych z najtrudniejszych motocyklowych tras świata. Prawo jazdy zrobili tuż przed wylotem z Polski, w New Delhi kupili dwie używane (12- i 20-letnią) maszyny marki royal enfield i wyruszyli w Himalaje. Dysponując niewielką wiedzą mechaniczną oraz skromną ilością części zamiennych, pokonali 6 tys. kilometrów do Dardżylingu, odwiedzając po drodze Ladakh, Kaszmir i Zanskar. Podjęli próbę wjechania na Khardung La, najwyższą na świecie przełęcz dostępną dla ruchu kołowego (5359 m), spali na mrozie, zmagali się z deszczem i eksplorowali buddyjskie klasztory. Zarówno dla 16-letniego Adriana, jak i dla jego ojca, który m.in. zaliczył 15-metrowy lot motocyklem w przepaść, była to prawdziwa szkoła przetrwania. By odpocząć po trudach wyprawy, na kilka miesięcy wybrali się do Australii, a następnie kontynuowali podróż na motocyklach (już pożyczonych) przez Tajlandię, Kambodżę, Wietnam, Laos oraz Malezję.

     
Tomasz Maniura, Szymon Zieliński
NINIWA na Syberii

To była szkoła przetrwania, ale i godne podziwu przedsięwzięcie logistyczne. W kierowanej przez o. Tomasza Maniurę OMI wyprawie rowerowej grupy młodzieżowej NINIWA Team wzięły udział aż 24 osoby. Po przetarciu w poprzednich latach na trasach do Rzymu, Jerozolimy czy Maroka, tym razem nie było już żadnej taryfy ulgowej: 8380 kilometrów z Polski do Wierszyna, zamieszkanej przez Polaków wioski na dalekiej Syberii. 2,5 miesiąca jazdy, spartańskie warunki i dzienne dystanse nierzadko przekraczające 150 kilometrów. Sprawdzian charakterów oraz wytrwałości fizycznej i psychicznej. W zamian: doświadczenie ludzkiej życzliwości na Białorusi i w Rosji, poczucie nieskrępowanej wolności na kazachskich stepach, surowe piękno syberyjskiej tajgi i błękit nieskazitelnie czystego Bajkału.

     
Aneta Rak
Podarty bilet, czyli pełnia życia

Miała „wszystko”: dobre stanowisko, szczęśliwy związek, tzw. udane życie. I trzydziestkę. W sam raz – nie za dużo i nie za mało. Idealne warunki do tego, by w jednej chwili wywrócić cały swój świat do góry nogami. Podjęła decyzję i z dnia na dzień stała się bezrobotną, bezdomną singielką, która wyprzedaje własne rzeczy za pół darmo. Po trzech miesiącach wsiadła do samolotu z biletem dookoła świata. Wydawało jej się wtedy, że ma plan. Oczywiście, wszystko potoczyło się zupełnie inaczej niż zakładała. A bilet? Niedługo później go podarła. Żyjąc za 5 dolarów dziennie, czasem boso, w podartych ubraniach, a nawet – podczas deszczu – w worku na śmieci, stopniowo wyzbywała się uprzedzeń i stereotypów. Zaś gdy odkryła, że jej pasją jest żeglarstwo, przeszła pełną „ścieżkę kariery” – od szeregowego pracownika stoczni do kapitana jachtu pływającego po Morzu Andamańskim. W Gdyni opowie o prawie dwóch latach, które spędziła w Azji Południowo-Wschodniej i w Australii, naprawdę czując, że żyje.

     
Norbert Pokorski
Grenlandia. Z powrotem wśród polarnych myśliwych

Siorapaluk to najdalej wysunięta na północ stale zamieszkana ludzka osada na świecie. Żyje w niej niespełna 40 osób. Norbert Pokorski miał ważny powód, by tam dotrzeć: dwa lata temu poznał Piitaqa, Qillaqa i Karla, żyjących z myślistwa Innuitów, i obiecał im, że do nich wróci. Na początku marca 2013 r. przeszedł więc 56 kilometrów z Qaanaaq po zamarzniętym morzu (część Cieśniny Naresa oddzielającej kanadyjską Wyspę Ellesmere'a od Grenlandii) i po 4 dniach był u celu. Przywitał go Pittaq i od razu zaprosił do domu na herbatę. Polak nie odmówił, a przez kolejne dwa tygodnie uczył się od polarnych myśliwych jak w tradycyjny sposób polować na foki, zdejmować skóry, wyprawiać je i szyć z nich ubrania, a także powozić psim zaprzęgiem oraz – dla odreagowania po ciężkim dniu pracy - grać w tradycyjne gry innuickie.

      

16.45 – 17.05 PRZERWA

     

17.05 – 20.00 BLOK III

     

Krzysztof Gutteter, Eliza Kugler, Paula Rettinger-Wietoszko, Piotr Mila
Mustang. Zaginione królestwo

Buddyjskie Królestwo Lo w północnym Nepalu, zwane Mustangiem, to jedyny tak dobrze zachowany obszar antycznego Tybetu. Obok licznych, bezcennych zabytków znajdują się tam miejsca wciąż nieodkryte – wykute w górskich zboczach groty, z których wiele zdobionych jest unikalnymi polichromiami. Niegdyś używane były jako domy, pustelnie oraz miejsca pochówku dla buddystów i praktykujących starą religie bon. Dziś grozi im dewastacja wskutek rozpoczętej niedawno budowy drogi zaprojektowanej wzdłuż najgłębszej doliny świata. Celem uczestników „Mustang Art&Climb Expedition” – Krzysztofa Guttetera (fotograf, wspinacz), Elizy Kugler (wspinacz), Pauli Rettinger-Wietoszko (artysta-grafik, fotograf, wspinacz) i Piotra Mili (filmowiec) - było zebranie dokumentacji naukowej (wyprawa miała wsparcie Uniwersytetów Jagiellońskiego i Gdańskiego), analiza już odkrytych grot oraz rekonesans możliwości eksploracji tych wciąż niezbadanych (głównie ze względu na trudności wspinaczkowe). Projekt kontynuacji wyprawy „Mustang Art&Climb Expedition” jest nominowany do Nagrody im. Andrzeja Zawady.

       
Magdalena Skopek
Dziki Wschód / Granicologia

Laureatka Kolosa 2010 za niezwykłą pod każdym względem wyprawę na Półwysep Jamalski, podczas której przez kilka miesięcy mieszkała w nienieckim czumie, tym razem opowie o kilkunastu dniach spędzonych z dalniebojszczykami na zimniku w północnej Jakucji. Co to jest zimnik? Droga przejezdna wyłącznie zimą. A dalniebojszczyk? Rosyjski tirowiec. Będzie o tym, jak ciężko i niebezpiecznie jedzie się po zamarzniętych syberyjskich rzekach, jak łatwo stracić tam życie, i jak bardzo człowiek zależny jest od drugiego człowieka. Ale, że Magdzie wciąż mało Dzikiego Wschodu, po zimowej podróży przez Jakucję, latem wybrała się na Kołymę. Jeździła na górskie wycieczki na grzbiecie eweńskiego renifera i odwiedziła kopalnie złota. Zafascynowana granicami i ich wpływem na ludzkie życie w planach ma zaś kolejną wyprawę: nad Cieśninę Beringa – do Czukotki i na Alaskę (projekt nominowany do Nagrody im. Andrzeja Zawady).

      
Grzegorz Gontarz, Szymon Gontarz, Piotr Zaśko
Trawers Jostedalsbreen. W drodze na Antarktydę

Świetnie znany publiczności Kolosów, doświadczony w ekstremalnych wyprawach Wazari Team Polska szykuje się do realizacji swojego najambitniejszego przedsięwzięcia – trawersu Antarktydy. Podróżnicy, dwukrotnie wyróżnieni w kategorii „Wyczyn roku”, na przełomie lat 2014 i 2015 zamierzają przemierzyć największy lądolód świata bez wsparcia z zewnątrz. Wyruszą z bazy Novolazarevskaya na Ziemi Królowej Maud i trasą przebiegającą przez Biegun Południowy, liczącą ok 3400 kilometrów, chcą dotrzeć do Union Glacier Camp w zachodniej części kontynentu. Będzie to pierwszy polski trawers Antarktydy i jeden z najdłuższych w historii. Projekt jest nominowany do Nagrody im. Andrzeja Zawady. Bracia Gontarzowie i Piotr Zaśko opowiedzą w Gdyni o jednym z etapów przygotowań do tej wyprawy – trawersie Jostedalsbreen w Norwegii, największego lodowca kontynentalnej Europy.

      
Łukasz Supergan
Dwanaście milionów kroków

4 tys. kilometrów z Warszawy do Santiago de Compostela, potem o połowę mniej, za to przez góry, po Łuku Karpat, i wreszcie, dla dopełnienia tryptyku, 850 km w warunkach zimowych najdłuższym szlakiem Karpat Słowackich. A wszystko to pieszo, z niewielkim plecakiem, bez wsparcia z zewnątrz i w ciągu jednego roku. Łukasz Supergan, wędrując przez Europę, chciał sprawdzić, czy na kontynencie, na którym niemal każdy kamień został opisany w przewodnikach, a każda ścieżka naniesiona na mapę, pozostało jeszcze coś do odkrycia. O tym, czy i jak mu się to udało (oraz o zupełnie zaskakujących spotkaniach), opowie w Gdyni „na gorąco”, niemal prosto z drogi, bowiem ostatni etap swojej wyprawy zakończył raptem kilkanaście dni przed Kolosami.

       
19.30 – 20.00
Finał Konkursu im. Pawła Edmunda Strzeleckiego
„Poznaj się na rodaku”

Rozstrzygnięcie i uroczyste ogłoszenie wyników konkursu na najciekawszy reportaż o Polakach mieszkających za granicą, zorganizowanego przez Muzeum Emigracji w Gdyni. Nadesłane prace – materiały fotograficzne i filmowe o niezwykłych, potrafiących inspirować swoje otoczenie ludziach, żyjących z dala od ojczyzny – oceniało jury w składzie: Marek Kamiński (zdobywca biegunów, laureat Super Kolosa 2004), Chris Niedenthal (znakomity fotograf), Tomek Michniewicz (podróżnik, dziennikarz, autor książek) oraz Karolina Grabowicz-Matyjas (dyrektor Muzeum Emigracji w Gdyni). Główna nagroda to 5 tys. zł oraz możliwość zaprezentowania swojej historii gdyńskiej publiczności – wydarzeniu będzie towarzyszył pokaz zwycięskiego reportażu. Patronem konkursu jest Paweł Edmund Strzelecki (1797-1873), wybitny geograf, odkrywca i badacz, pierwszy Polak, który odbył indywidualną podróż naukową dookoła świata.

      

20.00 – 20.20 PRZERWA

     

20.20 – 23.10 BLOK IV

      

Maciej Tarasin
Chiribiquete 2013. Na nieznanych wodach

Kolumbijski Park Narodowy Chiribiquete, otoczony gęstym lasem deszczowym i poprzecinany niosącymi czarne wody rzekami, które z hukiem przewalają się przez liczne progi i wodospady, to olbrzymi archeologiczny kompleks malowideł naskalnych sprzed tysięcy lat. Dzieła sztuki, pokrywające prekambryjskie formacje skalne – tepui, na rzadkich przybyszach robią takie wrażenie, że Chiribiquete bywa nazywana „Kaplicą Sykstyńską Amazonii”. Maciej Tarasin, od kilku lat podejmujący coraz ambitniejsze wyzwania eksploracyjne przede wszystkim na rzekach Ameryki Południowej, na przełomie listopada i grudnia 2013 r. przepłynął w tym rejonie na wiosłach ponad 500 kilometrów rzekami Rio Tunia, Rio Apaporis, Rio San Jorge i Rio Cunare. W wyprawie towarzyszył mu Indianin Jaime Gomez, człowiek o niezwykłej historii, który jako niemowlę został wrzucony do rzeki.

       
Tomek Michniewicz
Swoją drogą. Pigmeje Baka

Pigmeje Baka są jedną z ostatnich środkowoafrykańskich grup etnicznych nazywanych „ludźmi lasu”. Tomek Michniewicz, autor reporterskich książek Samsara oraz Gorączka, wraz z Marcinem Szwajkajzerem dotarł do żyjących w izolacji od reszty świata społeczności, zamieszkujących las deszczowy w dorzeczu Dja na pograniczu kameruńsko-kongijskim, które do dziś prowadzą wędrowny, zbieracko-łowiecki tryb życia. Dokumentowali ich codzienne życie, metody polowań i wierzenia. Poznawali techniki przetrwania w lesie, metody budowy szałasów mongulu oraz strukturę społeczną, zmieniającą się pod wpływem kontaktów z grupami Bantu. Zajmowali się także podejściem Baka do zrównoważonej eksploatacji zasobów lasu (stanowiącym przeciwieństwo myślenia Bantu) oraz ich zupełnie inną od europejskiej koncepcją upływu czasu.

      
Agnieszka i Mateusz Waligórowie
Na krańce świata. Rowerowy trawers Andów

W długą rowerową podróż ruszyli w sierpniu 2011 r. Tak się złożyło (twierdzą, że przypadkowo) - dokładnie w pierwszą rocznicę swojego ślubu. Polecieli od Ameryki Południowej, myśląc, że zaczynają podróż dookoła świata. Byli w błędzie. Gdy tylko wjechali w Andy, te podziałały na nich jak narkotyk. Odtąd niechętnie zjeżdżali w doliny. Do tego stopnia, że przez pół roku nieustannie przebywali na wysokościach przekraczających 4000 m. Łącznie spędzili w Andach 19 miesięcy, przejechali 14 tys. kilometrów (począwszy od Argentyny aż po Panamę), wspięli się na Aconcaguę, Huayna Potosi, Cotopaxi, Chimborazo, El Misti i Licancabur, spotkali tysiące ludzi i przeżyli miliony przygód. Po dwóch miesiącach przerwy w Polsce podjęli zaś kolejne wyzwanie: próbę przejechania na rowerach legendarnego, pustynnego Canning Stock Route w Australii.

      
Tomasz Grzywaczewski, Maciej Cypryk
Martwa Droga 1953-2013

Dziś trudno orzec, czy ten zatwierdzony przez Stalina projekt był bardziej śmiały czy okrutny. Chodziło o to, by za kołem polarnym wybudować magistralę kolejową z Salechardu (dziś siedziba Jamalsko-Nienieckiego Okręgu Autonomicznego) do odległej o tysiąc trzysta kilometrów na wschód Igarki. Lądem połączyć ujścia Obu i Jeniseju. W latach 1949-1953 trasę na rosyjskiej Dalekiej Północy w nieludzkich warunkach budowały tysiące zeków, więźniów Gułagu. 60 lat później, by szukać tego, co z niej pozostało (przedsięwzięcia nigdy nie ukończono), wyruszyła reportersko-badawcza wyprawa w składzie: Tomasz Grzywaczewski, Maciej Cypryk, Anna Hyman, Łukasz Orlicki i Marek Kozakiewicz. Polakom udało się dotrzeć na najbardziej niedostępny odcinek Martwej Drogi (jak nazywana była magistrala) i wykonać dokumentację filmowo-fotograficzną opuszczonych łagrów, kilometrów szyn, nasypów, drewnianych mostów i porzuconego taboru kolejowego.

      
Łukasz Bartoszewicz
Mniejszości etniczne Indochin

Samotna podróż po drogach i bezdrożach Kambodży, Laosu oraz Wietnamu, której głównym celem było dotarcie do wiosek zamieszkanych przez przedstawicieli mniejszości etnicznych żyjących w tej części świata. Podróżując głównie autostopem, rowerem i na piechotę Łukasz Bartoszewicz przemierzył ponad 15 tys. kilometrów przez Indochiny. Pływał łodzią po lesie namorzynowym, podziwiał Góry Kardamonowe i korzystał z gościny mieszkańców Delty Mekongu. Najważniejszą częścią tej wyprawy były jednak zdecydowanie dni spędzone wśród praktykujących animizm Tampuonów w Kambodży, Akha w Laosie i Hmongów w Wietnamie.

           

            

 

MAŁY FOTOPLASTYKON
Sala seminaryjna na parterze hali Gdynia Arena w holu głównym
Piątek, 7 marca 2014 r.

     
15.15–15.45
Krzysztof Batycki, Anna Migdał
Kajakiem w poprzek Bałtyku

Oryginalna podróż przez Morze Archipelagowe z Turku do Maarianhaminy na Wyspach Alandzkich. Białe noce w namiocie na bezludnych, skalistych brzegach, wspaniała przyroda (żmije zygzakowate, łoś, niezliczone gatunki ptaków i roślin) i aż trzy tygodnie polegania tylko na sobie, bez uzupełniania zapasów podczas rejsu.

      
15.50–16.20
Paweł Góraj
Gringo vel Patagon na edukacyjnej ścieżce

Nie chciał Patagonii zobaczyć. Chciał nią żyć. Nauczyć się jej języka, jej kultury i zrobić coś bezinteresownie dla lokalnej społeczności. Wyjechał więc i rozpoczął pracę nauczyciela w patagońskiej podstawówce. Opowie o trudach codzienności w Puerto Aysén, o włóczędze po zielonych dolinach i o dzieleniu życiowej przestrzeni z zawziętym wyznawcą komunizmu i z jego zaangażowaną politycznie żoną.

      
16.25–16.55
Anna i Katarzyna Kwidzińskie
Siostry na rowerach. Z Polski na kraniec Europy

Niekonwencjonalna podróż szlakiem św. Jakuba z Gdańska do Composteli. Dwa miesiące na rowerach przez Europę. Winnice, górskie serpentyny i gościnni ludzie oraz wielkie miasta i – dla odmiany - przestrzenie, w których namiot stawał się jedyną formą architektoniczną. Prawdziwym celem tej wyprawy było jednak samo bycie w drodze i zacieśnianie siostrzanych więzi.

        
17.00–17.30
Arek Braniewski, Magdalena Bielicka
Dzień Czaszek w Boliwii

Tydzień po dniu Wszystkich Świętych Boliwijczycy przynoszą na cmentarz w La Paz ludzkie czaszki. Eksponują je w drewnianych skrzynkach, szklanych gablotach albo tekturowych pudełkach. Ozdobione kwiatami czaszki polewają colą i alkoholem, a w zęby wkładają im liście koki oraz zapalone papierosy. Kościół traktuje ten zwyczaj jako pogański, ale pozwala wiernym go praktykować.

       
17.35-18.05
Eugeniusz Dmochowski
Odyseja trzeciego wieku: kajakiem wokół Wielkopolski

Znany z poprzednich edycji Kolosów (piesze „spacery” przez Europę oraz wyprawa dookoła świata), zawzięty choć wiekowy (76-letni) wędrowiec postanowił przypomnieć sobie czasy, gdy pływał kajakiem po całej Polsce. Ponieważ tym razem nikt nie chciał mu towarzyszyć, na znak protestu zapuścił długą brodę. Dystans 690 kilometrów ze startem i metą w Poznaniu pokonał w ciągu 26 dni.

       
18.10–18.40
Agata i Sławomir Brzozowie
Latynoska włóczęga

Kilkunastominutowy film z 8-miesięcznej, głównie autostopowej, podróży po Ameryce Południowej. Brazylia, Paragwaj, Argentyna, Chile, Boliwia, Peru, Ekwador: migawki z miejsc znanych, mniej znanych i tych najlepszych - zupełnie przypadkowych.

       
18.45-19.15
Anita Demianowicz
Ameryka Środkowa samotnie

21 grudnia 2012 r. podróżniczka z Gdańska wyruszyła do miasta Tikal, by wziąć udział w obchodach przepowiedzianego przez Majów końca świata. Wbrew przewidywaniom świat jednak przetrwał, a ona nauczyła się hiszpańskiego, zwiedziła Gwatemalę, Honduras i Salwador oraz przekonała się, że nie taki diabeł straszny jak go malują.

      
19.15-19.30 PRZERWA

       
19.30–20.15
Piotr Tomza
Pokolenie Kolosów

Spotkanie z bohaterami i autorem książki przygotowanej z okazji jubileuszu najważniejszych polskich nagród podróżniczych. Pokolenie Kolosów to piętnaście historii na piętnastolecie. Opowieści o podróżnikach, żeglarzach, alpinistach i grotołazach, którzy tworzyli historię i legendę gdyńskiej imprezy, a swoimi dokonaniami zainspirowali do realizacji marzeń dziesiątki osób.

        
20.20–20.50
Ewelina Domańska
Górami Polski, czyli „Moja Compostela”

Trwająca 80 dni wędrówka (z 7-tygodniową przerwą na leczenie złamanej na trasie stopy) przez wszystkie 29 pasm górskich Polski – od masywu Ślęży po Góry Świętokrzyskie - połączona z wejściem na ich najwyższe szczyty. Żeby spełnić swoje marzenie, Ewelina zrezygnowała z pracy: tak bardzo chciała być w drodze i odnaleźć odpowiedzi na dręczące ją pytania. Udało jej się, ale wciąż ma czego szukać.

       
20.55–21.25
Marcin Szworak
Złotówka za kilometr

Rowerowa podróż przez Ukrainę, Rosję, Gruzję, Armenię i Iran, połączona z akcją charytatywną. Marcin Szworak przejechał 4,5 tys. kilometrów z Przemyśla do Teheranu, by w ten sposób nagłośnić zbiórkę pieniędzy na operację ciężko chorej Patrycji Marach. Udało mu się zebrać 35 tys. zł oraz przekonać siebie i innych, że tego rodzaju działanie może być skuteczne.

     
21.30–22.00
Marta Mińko, Jacek Atroszko
Panda i Buba. Przez południk zero do Ameryki Południowej

Zamustrowani na żaglowiec zaczęli spełniać marzenia o zielonych przylądkach, kąpielach na środku Atlantyku, włóczędze z namiotem po Karaibach i motorami po Patagonii. Ze zdziwieniem odkryli, że w Andach zawsze jest pod górę, a w Boliwii na wysokości 4000 metrów zadyszkę łapią nawet crossowe motocykle. Mówiąc krótko: urlop życia.

      

    

SERDECZNIE ZAPRASZAMY!