SUPER KOLOS

 

KRZYSZTOF WIELICKI

 


PODRÓŻE ŻEGLARSTWO ALPINIZM EKSPLORACJA JASKIŃ WYCZYN ROKU SUPER KOLOSY

©®

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Krzysztof Wielicki

 

 

(...) Chciałem wrócić przed północą i tak właśnie zrobiłem. Byłem w transie. W namiocie upadłem na karimatę, nie zdejmując raków. Nie wierzyłem. Udało się. Wyszedłem o 00:20, wróciłem o 22:30. Nieco ponad 22 godziny. Nieźle, co?

 

Tak kilka lat temu wspominał Krzysztof Wielicki jedno ze swoich najbardziej spektakularnych osiągnięć: wejście na ośmiotysięcznik i powrót z niego w ciągu jednej doby. Sztuka ta nie udała się przed nim nikomu na świecie. Jednak zdobycie w ekspresowym tempie Broad Peak w roku 1984 to i tak „nic” wobec tego, czego dokonał Wielicki w Himalajach cztery lata wcześniej. Ale po kolei.

 

Jeden z najwybitniejszych polskich wspinaczy, taterników, alpinistów i himalaistów urodził się w roku 1950 w Szklarce Przygrodzickiej, w południowej Wielkopolsce, z dala nie tylko od gór, ale nawet wzniesień. W młodym wieku całkiem intensywnie uprawiał turystykę, ale swoje powołanie znalazł dopiero mając lat 20. „Po górach zacząłem chodzić stosunkowo późno, ale to coś trafiło mnie momentalnie, za pierwszym razem, gdy tylko przylepiłem się do skały. Poczułem ogromną adrenalinę, emocje i wiedziałem, że to jest to. Bo każdy szuka czegoś w życiu, a ja to wtedy znalazłem – w kwietniowy dzień 1970 roku” – opowiadał potem. Zakochał się więc późno, za to bez pamięci.

 

Po pierwszych wspinaczkach w Tatrach, przyszły Alpy, a następnie góry Azji. W 1977 roku Wielicki wszedł północnozachodnim filarem na Koh-i Szachaur w Hindukuszu, a dwa lata później przeszedł zachodnią ścianę Annapurny Południowej.

 

Do tego, by jego uczucie do gór mogło rozkwitnąć, przyczynili się ludzie, jakich spotkał już na początku swojej drogi: Wanda Rutkiewicz, Jerzy Kukuczka, Wojciech Kurtyka. No i Andrzej Zawada, któremu Polski Związek Alpinizmu powierzył pod koniec l. 70. XX wieku organizację zimowej wyprawy na Mount Everest. Wielicki znalazł się w składzie 23-osobowej ekipy, która w grudniu 1979 roku wyleciała do Nepalu: „Podobała mi się filozofia Zawady, bo on słusznie uznał, że jeśli mamy się jeszcze zapisać na scenie himalajskiej, światowej, to trzeba szukać czegoś innego niż pierwsze wejścia, bo te zostały już zrobione przez innych. Andrzej pomyślał, że taką szansę daje zima, i to się sprawdziło”.

 

 

Wielicki podkreśla, że tym, co zdecydowało o sukcesie historycznej wyprawy, był nie tylko cel, ale i stworzona przez Zawadę atmosfera: „Udało mu się skompletować niezwykle zintegrowany zespół. W pewnym momencie stało się nam obojętne, kto wejdzie na szczyt, byle tylko ktoś tego dokonał”. „Ktoś”, czyli na przykład Krzysztof Wielicki. 17 lutego 1980 roku to właśnie on, posiadający wówczas skromne doświadczenie w górach wysokich 30-latek, który do ekipy „lodowych wojowników” Zawady trafił z listy rezerwowej, stanął – wraz z Leszkiem Cichym – na szczycie najwyższej góry świata.

 

 

Dzięki temu osiągnięciu Polacy stali się pierwszymi ludźmi w historii, którzy zdobyli zimą nie tylko Mount Everest, ale w ogóle jakikolwiek ośmiotysięcznik. Dla Krzysztofa Wielickiego to był dopiero początek. W kolejnych latach „dołożył” do tego pierwsze zimowe wejścia na Kangczendzongę (1986 r.) oraz na Lhotse (1988 r.), na której szczyt wspiął się noc sylwestrową, w dodatku solo oraz w gorsecie ortopedycznym, który musiał nosić na skutek kontuzji kręgosłupa. Chociaż nie uważał się nigdy za samotnika, to właśnie indywidualne, świetne stylowo wejścia w najwyższych górach świata stały się jego „znakiem rozpoznawczym”. Oprócz Broad Peak i Lhotse Wielicki zdobył solowo jeszcze cztery inne ośmiotysięczniki: Dhaulagiri (1990 r.), Sziszapangmę (1993 r.), Gaszerbrum II (1995 r.) oraz Nanga Parbat (1996 r.). „Solowe wejścia to zwykle było pół dnia emocji, po czym wracałem do bazy, do kolegów. Bo alpinizm to ludzie w górach, a nie same góry” – mówi. Przyznaje jednak, że himalaiści są indywidualistami, i on sam również na indywidualny sukces był zawsze bardzo zachłanny.

 

Przez lata wspinaczki na najwyższym poziomie zdobył sobie też opinię „kaprala” oraz człowieka niezwykle zdecydowanego i zdeterminowanego, który bardzo niechętnie odpuszcza. Gdyby nie te jego cechy, pewnie nie udałoby mu się skompletować Korony Himalajów i Karakorum. Dokonał tego (jako drugi, po Jerzym Kukuczce, Polak i piąty człowiek na świecie) w roku 1996, gdy 1 września stanął na wierzchołku Nanga Parbat, jednak kluczem do sukcesu było zdobycie K2 niespełna dwa miesiące wcześniej. Z wejścia na legendarną górę Wielicki nie zrezygnował pomimo aż trzech nieudanych do niej podejść. Wyprawa na K2 w 1996 roku była jego czwartą.

 

Wytrwałość została nagrodzona, ale góra nie zapomniała Wielickiemu krnąbrności. W sezonie 2002/2003 polski himalaista kierował zorganizowaną z dużym rozmachem wyprawą, której celem było pierwsze zimowe wejście na wierzchołek drugiej co do wysokości góry świata. Celu nie udało się zrealizować, a atak szczytowy zakończył się dramatyczną akcją ratunkową.

 

 

W marcu 2007 roku w Gdyni, podczas finału KOLOSÓW 2006, Krzysztof Wielicki otrzymał SUPER KOLOSA za całokształt swoich osiągnięć. Przyznająca prestiżową nagrodę Kapituła w szczególności uhonorowała go za: odegranie pionierskiej roli w himalaizmie zimowym, poprzez pierwsze wejścia zimowe na Mt Everest, Kangczendzongę i Lhotse, za liczne inne, świetne stylowo wejścia na szczyty siedmio- i ośmiotysięczne, często nowymi drogami, samotne lub najszybsze oraz za zdobycie Korony Himalajów jako piąty człowiek w historii.

 

Choć w ciągu ostatnich 10 lat Wielicki jeszcze dwukrotnie (oprócz ekspedycji na K2) musiał uznać wyższość gór w trakcie zakończonych niepowodzeniem, kierowanych przez niego zimowych wypraw na ośmiotysięczniki (Makalu 2000/2001 i Nanga Parbat 2006/2007), nigdy nie się poddał i nie zarzucił idei kontynuowania zimowej eksploracji najwyższych gór świata, którą Polacy rozpoczęli pod koniec l. 70. XX wieku. Nic zatem dziwnego, że to właśnie on, autor „Manifestu zimowego”, został honorowym kierownikiem niezwykle ambitnego przedsięwzięcia, jakim jest projekt „Polski Himalaizm Zimowy 2010-2015”, którego cel, to pierwsze zimowe wejścia na pozostałych pięć niezdobytych dotąd zimą ośmiotysięczników.

 

Krzysztof Wielicki jest przekonany, że tym razem się uda, dlatego wciąż jeszcze nie siada do pisania wspomnień.

P.T.


 

 
 
    AKTUALNOŚCI
     NASZE IMPREZY
    KOLOSY
       Motto
     Geneza
     Laureaci
      Zgłoszenia
      Z prasy
      Kapituła, Rada
    SPOTKANIA
     GALERIA
     SYLWETKI
     WOLONTARIAT
   BIBLIOTEKA
   REDAKCJA
   KONTAKT
  

 
 WWW.KOLOSY.PL >> KRZYSZTOF WIELICKI © 1999-2011 MART