
Sławek Kunc nie żyje
Tarnowski podróżnik i geograf, organizator wielu wypraw zmarł tragicznie 9
grudnia 2008 roku w Krakowie.
Przygotowywał wyprawę „Śladami polskiego podróżnika Kazimierza Nowaka” do
Afryki. Miała wyruszyć na początku stycznia…
Sławek KUNC (1981-2008)
Nie lubił, kiedy się go nazywało podróżnikiem, za to bardzo lubił podróżować.
W ciągu swojego o wiele zbyt krótkiego życia zorganizował i odbył mnóstwo
mniejszych oraz większych wypraw po Polsce, Europie, Azji i Afryce. Ta ostatnia
była jego największą pasją. Odwiedzał ją aż czterokrotnie, podróżując po
Etiopii, Afryce Zachodniej, Maroku i Sudanie.
W styczniu planował wyruszyć tam po raz kolejny - organizował wyprawę
“Śladami Kazimierza Nowaka - Afryka 2009″, za której projekt otrzymał Nagrodę
im. Andrzeja Zawady. Niestety, na kilka tygodni przed jej rozpoczęciem, 9
grudnia 2008 roku, zmarł tragicznie w Krakowie. Miał 27 lat. Jego stratę odczuło
bardzo wiele osób, bo dla wielu był ważnym człowiekiem.
Urodził się w Tarnowie, do którego zawsze lubił wracać, i w którym czuł się
naprawdę u siebie. W Krakowie, na Uniwersytecie Jagiellońskim, ukończył
geografię i zarządzanie w turystyce. Był współzałożycielem i pierwszym
redaktorem naczelnym Magazynu Podróżników “Globtroter”.
Pasjonowały go jednak nie tylko podróże. Kochał sport, zwłaszcza koszykówkę,
ale również piłkę nożną i żużel, był namiętnym kibicem Unii Tarnów (z
czwartoligową drużyną piłkarzy potrafił jeździć nawet na drugi koniec Polski).
Uwielbiał robić zdjęcia (był laureatem wielu nagród fotograficznych), oglądać
filmy, czytać. Potrafił wynajdywać wyjątkowo oryginalną muzykę i mało znane
miejsca.
Był skromny, chętny do pomocy, ponadprzeciętny, ciekawy świata. Miał też
mnóstwo wad. Ale dziś nawet ich brakuje. Momentami tak bardzo, że aż trudno
uwierzyć.
„Dziadzia”, „Hajle”, „Wiesiu” – tak na niego mówiliśmy. Szacunek i dzięki za
wszystko.
Piotr Tomza
Pod wiatr dookoła świata
Wielki wyczyn polskiego żeglarza: 1 kwietnia 2008 roku Tomasz Lewandowski
stał się pierwszym Polakiem, który samotnie opłynął Ziemię ze wschodu na zachód
bez zawijania do portów. Dokonał tego jako szósty człowiek w historii. Chociaż
trzeba przyznać, że określenie „samotnie” nie jest do końca precyzyjne.

Na pokładzie jachtu „Luka” Polakowi wiernie towarzyszył bowiem Wacek – pies
rasy Jack Russel Terrier, pełniący funkcję „pierwszego oficera”. Tym samym
Wacek jest prawdopodobnie pierwszym czworonogiem, który zapisał na swoim
koncie osiągnięcie tak wielkiej rangi.
Pochodzący z Iławy żeglarz, mieszkający obecnie na stałe na Florydzie,
rozpoczął swój rejs 6 marca 2007 roku, wychodząc w morze z meksykańskiego
portu Ensenada. Na 17-metrowym keczu spędził bez przerwy aż 392 dni. Do
portu zawinął dopiero po blisko 13 miesiącach, wracając dokładnie tam, skąd
wypłynął. Udało mu się to osiągnąć – co jest ewenementem w dzisiejszych
czasach – bez pomocy sponsorów. Jacht na wyprawę zakupił, wyremontował i
wyposażył wyłącznie za własne pieniądze.
Skalę wyczynu Tomka Lewandowskiego nie sposób przecenić – samotne opłynięcie
świata bez zawijania do portów, w dodatku „pod wiatr”, czyli ze wschodu na
zachód, wymaga najwyższych umiejętności i niezwykłej determinacji. Przed nim
podobnej rzeczy dokonało tyko pięć osób: Dee Caffari (2006; jako pierwsza
kobieta), Jean-Luc van den Heede (2004), Mike Golding (1994), Philippe
Monnet (1989), Chay Blyth (1971). Wszyscy to wybitni żeglarze. 1 kwietnia,
ok. godziny 18:45, Tomek (wraz z Wackiem) dołączył do tego grona.
Tomasz Lewandowski uczył się żeglować na Jezioraku w iławskim klubie
„Wodniak”. Swój pierwszy, 7,5-metrowy jacht, też „Lukę”, wyremontował mając
zaledwie 20 lat. W 1990 roku wyjechał na stałe do USA, gdzie zajmował się
połowem małż morskich w New Bedford, następnie zaś pracował u wybrzeży
Alaski i na Morzu Beringa. Kiedy spotkał swoją obecną żonę, Beatę, już na
samym początku znajomości powiedział jej: „któregoś dnia opłynę samotnie
świat, a potem Ci o tym opowiem”. Teraz może to zrobić.

Trasa rejsu
KOLOSY W
DWORKU

W sobotę 19 maja 2007, w
krakowskim Centrum Kultury "Dworek Białoprądnicki", odbył się
kilkugodzinny pokaz wybranych filmów i prezentacji z dwóch ostatnich edycji
Ogólnopolskich Spotkań
Podróżników, Żeglarzy i Alpinistów w Gdyni. Był to pierwszy, po kilku latach
przerwy, kontakt mieszkańców Krakowa z tematyką Kolosów. Do 2002 roku finał
Kolosów miał miejsce w Krakowie. Rok później stał się integralną częścią
gdyńskiej imprezy. Poza filmami: Marka Klonowskiego, załogi "Nektona",
Jakuba Postrzygacza, Kasi Gembalik i Mikołaja Książka, odbyło się spotkanie z uczestnikiem samotnej
wyprawy rowerowej do Tybetu - Piotrem Strzeżyszem.